Zwierzęta, wolontariusze i politycy...
Nie jest tajemnicą, że bardzo obchodzi mnie los zwierząt. Nie jest też tajemnicą, że bardzo szanuję wolontariuszy w schroniskach, przytuliskach i wszelkiego rodzaju fundacjach i stowarzyszeniach. Nie mają łatwego życia. Niewiele jest schronisk, w których sprawa wolontariatu jest uregulowana precyzyjnie, gdzie jest przejrzysty regulamin, a w nim jasno sformułowane prawa, zadania i obowiązki wszystkich stron. Korzystają zwierzęta - bo są jeszcze bardziej zadbane, zsocjalizowane i wyadoptowane do sprawdzonych domów. Zarządzający schroniskiem mają wsparcie w swoich działaniach i mogą się skoncentrować na administrowaniu, co w obecnych czasach wcale nie jest łatwe. A wolontariusze zdobywają bezcenne doświadczenie. Tam, gdzie wolontariusze są od tak zwanego 'picu' - dzieje się źle. I to jest regułą.
No tak, w paru zdaniach wyjaśniłam, dlaczego w tytule są zwierzęta i wolontariusze. A gdzie politycy? Są! Niestety są! W styczniu 2022 roku zostało podpisane rozporządzenie, które w znaczący sposób wpłynęło na działalność bądź konieczność zamknięcia wielu schronisk.
Na pierwszy rzut oka wygląda świetnie, tylko tak, jak wspomniałam powyżej, wiele małych gminnych schronisk nie jest w stanie sprostać tym wymaganiom (minimalne powierzchnie kojców dla psów i pomieszczeń dla kotów). W dobie szalejącej inflacji, braku funduszy, drożejących materiałów budowlanych i deficytu rąk do pracy na rynku remontowo-budowlanym, te wymagania są po prostu nierealne.
I tak można domniemywać, że na przykład schronisko w Nowinach k. Kielc było 'ofiarą' tego rozporządzenia. Czy politycy konsultowali wcześniej tę kwestię z praktykami (czytaj: prowadzącymi fundacyjne i stowarzyszeniowe schroniska)? Nie, bo po co! Przecież wiedzą lepiej. Właściciel doszedł do wniosku, że bardziej opłaca mu się zamknąć schronisko i tak uczynił. I tu pojawili się wolontariusze ze swoją determinacją, a przede wszystkim wielką, bezinteresowną miłością do swoich podopiecznych. To zupełnie niewiarygodne, co ONI zrobili w ciągu parunastu tygodni! Nie było dnia, żeby na FB nie pojawił się post ze zdjęciami ich pupili, ze szczegółowym opisem ich charakteru, ze wskazaniami jakich domów potrzebują. I najpiękniejsze jest to, że większość z nich znalazła właściwe dla siebie miejsca. Jeśli to nie był dom stały, to znalazł się tymczasowy, albo inne, sprawdzone schronisko gdzie mogli monitorować proces szukania domów. Wolontariusze z Nowin zasłużyli na wielki szacunek i pochwałę. Co się stanie z nimi po likwidacji schroniska? Może 'przytuli' je schronisko w Dyminach? Ja jestem na tak. W Dyminach wielu wolontariuszy to uczniowie kieleckich szkół. Ta praca kształtuje ich postawy i wpływa na ich życie. Jest więc w pewnym sensie częścią programu wychowawczego. Ważne jest, żeby od początku ich wysiłek był uregulowany w sposób cywilizowany i zgodny z prawem. Jasno sformułowane prawa i obowiązki wolontariusza schroniska dla zwierząt pozwolą uniknąć nieporozumień, a z pewnością wpłyną na ich lepszą pracę i atmosferę w schronisku.
Od lat powtarzam, że najlepsze schronisko to puste schronisko. Ale do tego jeszcze nam daleko. Prawo w tym zakresie nie jest precyzyjne, a gminy nie zawsze są zainteresowane stworzeniem dobrego programu zapobiegania bezdomności zwierząt. W efekcie korzystają odławiacze zwierząt, schroniska, cierpi budżet gminy, a problem bezdomnych zwierząt wcale nie jest rozwiązany. Nie zawsze organizacje prozwierzęce są pomocne. Dążą do zamknięcia schroniska, nie patrząc na to, że to jest koniec roku i gminy nie mają szansy zawarcia umowy z innym schroniskiem. W efekcie los porzuconych zwierząt pogarsza się znacząco. Ludziom pomagającym zwierzętom należy pomóc, a nie lać po rękach. Do gmin trzeba przedrzeć się z chęcią pomocy w napisaniu i wdrożeniu dobrego programu zapobiegającego bezdomności zwierząt i wpłynąć na poprawienie warunków w schroniskach.
No i ktoś zapyta co to jest ten program zapobiegania bezdomności zwierząt. Ustawa z 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt jednoznacznie definiuje bezdomność zwierzęcia, jasno mówi o obowiązkach każdej gminy w kwestii zapewnienia bezdomnemu zwierzęciu opieki, a bardzo ważnym elementem tej opieki jest zapewnienie właściwego poziomu dobrostanu. Rokrocznie taki program musi być uchwalony i wykonany. Oczywiście wiąże się to z wydatkowaniem określonej kwoty, ale też jest obwarowany obowiązkowymi regulacjami.
Jest tego sporo! Zgadzam się. I każdy zaraz powie, że szkoła niedofinansowana, że trzeba
wypłacić odprawy zwalnianym urzędnikom, że susza, że powódź, że dachy zwiało
w paru gospodarstwach, że…
i jest tego bardzo dużo.
Szanowny
Burmistrzu, Szanowny Wójcie! Mieszkańcy gmin! W realizacji zadań określonych ustawą o ochronie
zwierząt wspomaga samorządy Najwyższa Izba Kontroli. Czy wiedzieliście o tym
Państwo? Jedna z tych rekomendacji NIK dotyczy kryterium ceny. Chodzi tu wyraźnie o
kierowanie się dobrostanem zwierząt, a nie kwotą, jaką oferują niektóre
schroniska. Co gorsza, niska cena nie jest równoznaczna z oszczędnościami, bo
często schronisko, z którym zawieracie umowę, znajduje się w znacznej
odległości od Waszej gminy i koszt dowiezienia zwierzęcia nie tylko generuje
zbędne koszty, ale potęguje jego stres. Co gorsza, Wy tracicie możliwość
śledzenia losów tego zwierzęcia i często jesteście oszukiwani, że zostało ono
adoptowane, co nie jest prawdą. Koszt rośnie. Można nie być miłośnikiem zwierząt,
ale marnotrawienie publicznych pieniędzy to już kategoria grzechu
samorządowego. Są gminy, które wdrażając rekomendacje NIK znacznie obniżyły swoje wydatki na zapobieganie bezdomności
zwierząt.
W przygotowaniu takiego programu, w jego realizacji chętnie pomogę.
Komentarze