Posty

PRAWA ZWIERZĄT

  Gdy młode państwo potrafiło dostrzec zwierzę. O niezwykle nowoczesnym prawie II Rzeczypospolitej Kiedy myślimy o ochronie zwierząt, dobrostanie, ograniczaniu cierpienia czy odpowiedzialności człowieka za zwierzę, łatwo uznać te pojęcia za osiągnięcia naszych czasów. Za efekt współczesnej wiedzy, zmiany obyczajów i rosnącej społecznej wrażliwości. Tymczasem wystarczy otworzyć polski Dziennik Ustaw sprzed niemal stu lat. 22 marca 1928 roku Prezydent Rzeczypospolitej wydał rozporządzenie o ochronie zwierząt. Polska była wtedy państwem niepodległym zaledwie od niespełna dziesięciu lat. Krajem, który po 123 latach zaborów musiał scalać trzy różne systemy prawne, administracyjne i gospodarcze. Krajem odbudowującym instytucje, infrastrukturę i gospodarkę po I wojnie światowej i walkach o granice. Państwo miało przed sobą ogrom podstawowych problemów. A jednak wśród spraw, które uznano za wymagające ogólnokrajowej regulacji, znalazło się również  to, jak człowiek traktuje zwierzę. R...

Wybiegi dla psów

Ostatnio powstają w wielu miastach. Opinie są podzielone. Czy jest to rzeczywiście właściwe miejsce dla psów? Jak z niego korzystać, żeby nasz pies był bezpieczny i nie stwarzał niebezpieczeństwa dla innych psów? Od lat obserwuję psy na spacerach i wiem na pewno, że duża część z nich nie powinna na  tych wybiegach  przebywać. Trzeba zacząć od etapu projektowania. I tu pierwsza porażka: projektanci nie zawsze mają wiedzę o potrzebach psów, a ci, którzy uważają, że zamknięcie paru psów, o różnym temperamencie, o różnych potrzebach, nie znających się, na niewielkiej powierzchni jest dla nich dobre tworzą  dobry przepis na agresję. Każdy opiekun psa powinien sobie zadać pytanie czy takie miejsce jest odpowiednie dla jego psa. Z wybiegu nie powinny korzystać psy chore, z osłabioną odpornością, suki w cieczce, lękowe, agresywne, reaktywne, terytorialne, źle znoszące towarzystwo innych psów, mające tendencje do zastraszania.  Wszystko to oczywiście nie zamyka im drogi d...

Szacunek

Obraz
 Ten tekst wpadł mi dzisiaj w ręce przez przypadek. Jakiś czas temu był publikowany. Postanowiłam go dzisiaj, na parę minut przed ciszą wyborczą, udostępnić. Ma wielką wartość: osoba publikująca go, nie cenzurowała go, nie oceniała. Cieszyłam się olbrzymim zaufaniem, a moje teksty nie musiały być poddawane wcześniejszej ocenie. Pozornie traktowały o przygodach Leona, mojego psa, a tak naprawdę były o szacunku. Szacunku do prawa, do siebie wzajemnie. Portal, który gościł moje teksty ma swoją renomę, a ja świadoma tego, poczytywałam sobie za zaszczyt możliwość publikowania tam. SZACUNEK.  Mam wielką nadzieję, że w poniedziałek będzie pięknie. Że słowa ZAUFANIE, MIŁOŚĆ, SZACUNEK  odzyskają swoje prawdziwe znaczenie, że będą niosły prawdę. A ja? A ja nie chcę już nigdy usłyszeć czegoś takiego: 'Ja to teraz dużo mogę, jestem ważny!' albo 'Nie zatwierdzałem tej wypowiedzi, nie masz prawa jej wygłosić' albo 'Ja decyduję czy możesz to zrobić'. Myślicie, że to było za ko...

GRZEBOWISKO - IT'S A MUST!

  Kocham zwierzęta. I na szczęście znam wiele osób podzielających to uczucie. Psy w naszej rodzinie to jej członkowie: szanowani, zadbani i rozpieszczani. Generalnie uważam, że są to stworzenia bez wad… poza jedną: żyją za krótko. Na spacerach spotykamy z Leonem różnych ludzi i ich psy. Z wieloma opiekunami lubimy sobie pogadać, psy w tym czasie bawią się razem. Tematy naszych rozmów najczęściej dotyczą naszych ulubieńców. Czasami jestem pytana o opłatę za psa. Cierpliwie wyjaśniam: w Kielcach taka nie obowiązuje. Pada zaraz pytanie, dlaczego jest informacja o niej w mediach ogólnopolskich. Śpieszę z wyjaśnieniami. W Polsce opłata za posiadanie psa została zniesiona w 2008 roku. Od tego czasu to gminy, na mocy uchwały, mogą same decydować, czy chcą tę opłatę  pobierać. I część z nich z tego prawa skorzystała. Ustawowo zwolnione z obowiązku płacenia są: osoby starsze (po 65. roku życia), niepełnosprawni, rolnicy, ale także członkowie personelu przedstawicielstw dyplomatycznych...

Parę słów o życiu i zdrowiu...

Powoli mija 31. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie trzeba być wirtuozem żadnego instrumentu, żeby w niej zagrać. Trzeba mieć otwarte serce i życzliwość dla ludzi. Kolejny raz fundujemy sobie radość z pomagania. Niezliczona ilość młodych wolontariuszy poczuła się ważna, doceniona, zauważona. Tak naprawdę gramy dla siebie. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie nam skorzystać z usług medycznych i może się okazać, że jakiś sprzęt, dokładnie ten, który nam pomoże, będzie pochodzić z zakupów WOŚP. Ratujemy siebie wzajemnie, ratujemy sami siebie. W kontraście do tego radosnego nastroju wspominam spektakl w Teatrze Żeromskiego w Kielcach. Scenariusz powstał na podstawie książki Mateusza Pakuły ‘Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję’. To nie jest kryminał. To rzecz o umieraniu. Mateusz Pakuła wykrzyczał to, o czym wiele osób na widowni bało się pomyśleć czy wyszeptać. Komuś umierała mama, innemu żona, mnie mąż. Chorowali, umierali, a my chorowaliśmy i umieraliśmy z nim...