Wigilia

 


Jutro Wigilia. Zaczniemy od dzielenia się opłatkiem, od życzeń wszelkiej pomyślności, zasiądziemy przy stołach pełnych potraw. Jedni będą się cieszyć towarzystwem całej rodziny i przyjaciół, ale będą też świętujący w samotności. Z zadumą będziemy spoglądać na zwyczajowe, puste nakrycie, nie tyle czekając na niespodziewanego gościa, co wspominając tych, którzy odeszli, a my ciągle tęsknimy. Będzie chwila zadumy nad słowami, które padły i zraniły, będzie żal, bo ciężko było przeprosić, a teraz już jest za późno.

Przypominam mój kolejny tekst, tym razem o uroku starych fotografii i zamkniętych w nich osobach i chwilach. A z okazji Świąt życzę wszystkim znaleziena w tej konstelacji swojej gwiazdy, swojej drogi do czynienia dobra i zadowolenia z uśmiechów będących podziękowaniem. 


UROK STARYCH FOTOGRAFII

Odziedziczyłam parę albumów starych fotografii. Na wielu z nich rozpoznaję siebie w różnych okresach mojego życia. Bawi zdjęcie z przedszkola na tle ceratowego stołu. Ja z kucykami, bez jednego zęba ze słuchawką telefonu zabawki przy uchu. Brzmi znajomo? Albo inne: w stroju krakowskim na przedstawieniu dla babć. Jest też takie z placu zabaw, na spacerach, w nowej sukience, z rodziną z okazji różnych spotkań. Są też starsze: moja Mama na wycieczce w Zakopanem, Tata na motocyklu. W innych albumach są jeszcze starsze: młoda dziewczyna w ogrodzie. Ma imponujący warkocz i bawi się piłką. To moja ciotka Danka, jestem do niej bardzo podobna. Nigdy jej nie poznałam, zginęła w bombardowaniu pod Monachium. Na innym patrzę na młode małżeństwo z dzieckiem: to ciotka Mirka z mężem i synem. Ją i jej męża poznałam dopiero w 1976 roku kiedy przyjechali z Australii na wakacje. Jest też zdjęcie stryja Mietka. Poniosło go w 1936 na wojnę do Hiszpanii. Po wielu przygodach wrócił do kraju w 1961 roku, ale wcześniej, w listach, wymógł na moim Tacie przyrzeczenie, że jego córka będzie mieć na imię Inez. Nigdy nie dowiedziałam się co za historia kryła się za tym.   Rozpoznaję dziadków z jednej i drugiej strony, przypominam sobie utrwalone uroczystości i wycieczki, ale na niektórych zdjęciach są osoby, o których nie wiem nic – ślubne zdjęcie: przepiękna kobieta i przystojny mężczyzna. Może Mama mi mówiła kto to był, ale nie pamiętam. Może tylko chciała mi powiedzieć o nich, ale nie miałam czasu i ciągle odkładałam to na później.

Na wielu kartach setki zdjęć pieczołowicie poprzyklejane. Jedne są czarno białe, inne w sepii. Większość ma ząbkowane brzegi. Pamiętam takie specjalne nożyce w zakładach fotograficznych. Pamiętam też cały proces powstawania tych fotografii. Aparat, specjalna klisza, wywoływanie i wreszcie upragniona fotografia. Wszystkie przetrwały. Są ciągle wyraźne. W gorszym stanie są te pierwsze kolorowe. Kolory przyblakły, zdjęcia stały się rozmyte.

Dokumentowanie rodzinnego życia urywa się paręnaście lat temu. To wtedy pojawiły się cyfrowe aparaty i możliwość zapisu zdjęć na różnych nośnikach: płytach, pendrivach i dyskach. Rozproszyły się te nasze wspomnienia z wakacji w przeróżnych folderach, przepadły w uszkodzonych dyskach i tak po prostu się zapomniały. Jeżeli nawet są uporządkowane to i tak narażone na zniszczenie w jednej chwili. Wystarczy impuls elektromagnetyczny i nasze zapisane wspomnienia zostaną bezpowrotnie utracone.

Od pewnego czasu furorę robi FaceApp – dzięki tej aplikacji można zobaczyć siebie w podeszłym wieku. Zabawne? Obawiam się, że nie. Aplikacja ‘kradnie’ nasz wizerunek, który bez naszej wiedzy (bo zgodę oczywiście wyraziliśmy bez czytania) może  być  użyty na przykład w reklamie. Tak naprawdę nie wiadomo do czego ma dostęp – sprzedajemy treść naszego telefonu! A kiedy dochodzi do tego informacja o tym, że siedziba właściciela aplikacji mieści się w Petersburgu w Rosji, to są powody do niepokoju. Czy sądzicie, że zainteresowane służby usłyszą odpowiedź odmowną na żądanie udostępnienia zgromadzonych danych?

Wśród fotografii w moich albumach jest zdjęcie Taty. Miał wtedy 30 lat. Stoi w zawadiackiej pozie, uśmiecha się. Gdyby nie to, że jest to stara fotografia można by powiedzieć, że to mój syn Kuba. Ten sam uśmiech, taka sama poza. On wie, jak będzie wyglądać po upływie lat. Sięgnijcie do starych fotografii, zapytajcie, kto na nich jest. Może jest jeszcze ktoś, kto Wam odpowie. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PRAWA ZWIERZĄT

Mój pierwszy artykuł do Gazety Wyborczej

Parę słów o życiu i zdrowiu...