Posty

Wyświetlanie postów z 2023

Szacunek

Obraz
 Ten tekst wpadł mi dzisiaj w ręce przez przypadek. Jakiś czas temu był publikowany. Postanowiłam go dzisiaj, na parę minut przed ciszą wyborczą, udostępnić. Ma wielką wartość: osoba publikująca go, nie cenzurowała go, nie oceniała. Cieszyłam się olbrzymim zaufaniem, a moje teksty nie musiały być poddawane wcześniejszej ocenie. Pozornie traktowały o przygodach Leona, mojego psa, a tak naprawdę były o szacunku. Szacunku do prawa, do siebie wzajemnie. Portal, który gościł moje teksty ma swoją renomę, a ja świadoma tego, poczytywałam sobie za zaszczyt możliwość publikowania tam. SZACUNEK.  Mam wielką nadzieję, że w poniedziałek będzie pięknie. Że słowa ZAUFANIE, MIŁOŚĆ, SZACUNEK  odzyskają swoje prawdziwe znaczenie, że będą niosły prawdę. A ja? A ja nie chcę już nigdy usłyszeć czegoś takiego: 'Ja to teraz dużo mogę, jestem ważny!' albo 'Nie zatwierdzałem tej wypowiedzi, nie masz prawa jej wygłosić' albo 'Ja decyduję czy możesz to zrobić'. Myślicie, że to było za ko...

GRZEBOWISKO - IT'S A MUST!

  Kocham zwierzęta. I na szczęście znam wiele osób podzielających to uczucie. Psy w naszej rodzinie to jej członkowie: szanowani, zadbani i rozpieszczani. Generalnie uważam, że są to stworzenia bez wad… poza jedną: żyją za krótko. Na spacerach spotykamy z Leonem różnych ludzi i ich psy. Z wieloma opiekunami lubimy sobie pogadać, psy w tym czasie bawią się razem. Tematy naszych rozmów najczęściej dotyczą naszych ulubieńców. Czasami jestem pytana o opłatę za psa. Cierpliwie wyjaśniam: w Kielcach taka nie obowiązuje. Pada zaraz pytanie, dlaczego jest informacja o niej w mediach ogólnopolskich. Śpieszę z wyjaśnieniami. W Polsce opłata za posiadanie psa została zniesiona w 2008 roku. Od tego czasu to gminy, na mocy uchwały, mogą same decydować, czy chcą tę opłatę  pobierać. I część z nich z tego prawa skorzystała. Ustawowo zwolnione z obowiązku płacenia są: osoby starsze (po 65. roku życia), niepełnosprawni, rolnicy, ale także członkowie personelu przedstawicielstw dyplomatycznych...

Parę słów o życiu i zdrowiu...

Powoli mija 31. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nie trzeba być wirtuozem żadnego instrumentu, żeby w niej zagrać. Trzeba mieć otwarte serce i życzliwość dla ludzi. Kolejny raz fundujemy sobie radość z pomagania. Niezliczona ilość młodych wolontariuszy poczuła się ważna, doceniona, zauważona. Tak naprawdę gramy dla siebie. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie nam skorzystać z usług medycznych i może się okazać, że jakiś sprzęt, dokładnie ten, który nam pomoże, będzie pochodzić z zakupów WOŚP. Ratujemy siebie wzajemnie, ratujemy sami siebie. W kontraście do tego radosnego nastroju wspominam spektakl w Teatrze Żeromskiego w Kielcach. Scenariusz powstał na podstawie książki Mateusza Pakuły ‘Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję’. To nie jest kryminał. To rzecz o umieraniu. Mateusz Pakuła wykrzyczał to, o czym wiele osób na widowni bało się pomyśleć czy wyszeptać. Komuś umierała mama, innemu żona, mnie mąż. Chorowali, umierali, a my chorowaliśmy i umieraliśmy z nim...