Amperek

Moj ukochany pies Amper, mial dzisiaj klopoty w nocy, szukal mojego wsparcia i pomocy. Niestety, jego gruczoly krokowe odmowily posluszenstwa i wizyta u weterynarza byla bardzo bolesna. Byl bardzo dzielny, a mnie bylo przykro, ze tak cierpi. Spi teraz wyczerpany bolem i wreszcie spokojny. Jutro kolejna wizyta i kontynuacja po swietach. Zastanawiam sie nad operacja. Jezeli nie bedzie niosla jakiegos ryzyka, a wiem ze dzisiejsza historia nie powtorzy sie - zdecyduje sie na to. Z przerazeniem mysle, ze mogloby nie byc Ampera w moim zyciu. Patrze teraz na niego i przypominam sobie dzien kiedy przynioslam go do domu: malenkiego i tak bardzo postrzelonego. Dalej ma duzo ze szczeniaczka w sobie -jest taki radosny i ufny.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PRAWA ZWIERZĄT

Mój pierwszy artykuł do Gazety Wyborczej

Parę słów o życiu i zdrowiu...